Dział Patron Szkoły

Wywiad z Teresą Janota wnuczką Konstantego Laszczki

          Nadarzyła się nam niebywała okazja przeprowadzenia wywiadu z wnuczką Patrona naszej szkoły. Takiej okazji nie można było zaprzepaścić. Pani Teresa Janota – wnuczka profesora Konstantego Laszczki –mieszka w Warszawie. Dlatego też wysłaliśmy do Niej list z prośbą o wywiad. Przemiła Pani, lubiąca – jak sama twierdzi pracę z młodzieżą, chętnie zgodziła się na naszą prośbę, Dzięki temu możemy Wam, szanowni Czytelnicy, przedstawić rozmowę o prof. K. Laszczce i Jego rodzinie.

1. Czy zachowała Pani w pamięci i jakie wspomnienia ze swych dziecięcych lat, związane z Pani dziadkiem prof. Konstantym Laszczką?

         Oczywiście! Dziadek był w moim życiu osobą bardzo ważną, i jest obecny w mojej pamięci od najdawniejszych lat. Mieszkaliśmy w jednym domu w Krakowie – dokąd losy wojenne przywiodły całą rodzinne mojej matki. Dziadek mieszkał na parterze, gdzie miał swoją pracownię, moi rodzice i wuj Bogdan na drugim piętrze, a ciocia na trzecim. Kiedy byłam mała, zostawiano mnie nieraz pod opieką dziadka. Wchodząc do jego pracowni wkraczało się w świat niezwykły i tajemniczy. Do dziś pamiętam ten zapach –gliny, wosku, farb... I oto znajdowaliśmy się wśród zastygłych w bezruchu postaci, wynurzających się z cienia twarzy, bajkowych figur. Królował tam „Wodnik” – budzący trochę strach, a przede wszystkim fascynujący. Powiedział mi kiedyś mój brat, że kiedy był mały, bał się trochę „Wodnika” ale wierzył, że stojący na postumencie Piłsudski obronił by go.

          Najczęściej, kiedy dziadek rzeźbił, siedziałam cicho i coś sobie rysowałam, ale grywaliśmy też w „wojnę” i w warcaby. Dziadek miał wspaniały patefon na korbkę i kolekcje płyt - słuchaliśmy, więc razem muzyki. Myślę, że moja wrażliwość artystyczna i wyobraźnia kształtowały się dzięki tej niepowtarzalnej atmosferze - na szczęście nie było wtedy telewizji.

          W pogodne dni chodziliśmy z bratem na dalekie spacery pod Kopiec Kościuszki, gdzie dziadek malował pejzaże pastelami i akwarelą. Do dziś te obrazki zdobią nasze mieszkania. Dziadek był bardzo łagodnym człowiekiem, nie pamiętam, aby kiedykolwiek gniewał się na nas, ale mama mówiła, że jak kiedyś uderzył pięścią w stół to stół pękł.

          W uroczyste Święta dziadek przychodził do nas na górę i Wigilia czy Święcone miały specjalną rangę, kiedy zasiadał u szczytu stołu ze swą piękną srebrną brodą, w eleganckim czarnym żakiecie.

          Kiedy miałam iść do I Komunii Św. i mama martwiła się wydatkami, gdyż były to ciężkie lata powojenne – dziadek mi kupił białe buciki i białą torebkę. Otoczony był przez dzieci wielką miłością i szacunkiem. My, wnuki, zawsze całowaliśmy go w rękę na przywitanie – tak nas wychowano.

2. Czy Konstanty Laszczka lubił dzieci? Jakim był człowiekiem? Co w życiu cenił, co było dla niego ważne?

          Odpowiadając na pytanie pragnę zacytować fragment książki Michaliny Janoszanki, pisarki okresu 20-lecia, o Jacku Malczewskim, jaką niedawno dostałam od przyjaciół. „...(Malczewski) ostatnio długo ze mną rozmawiał o prof. Laszczce który młodo owdowiał, drugi raz się nie ożenił i z małymi dziećmi sam został. Poświęcał im się całkowicie i wychował na porządnych ludzi. Jacek Malczewski mówił o nim ze wzruszeniem i zakończył: Z takim człowiekiem jak Laszczka wszędzie jest błogosławieństwo Boże”. Myślę, że to już odpowiedź na pierwsze pytanie. Dziadek bardzo kochał swoich czworo dzieci, dbał o ich wykształcenie, cieszył się wnukami. Niedługo przed śmiercią powiedział do mojej mamy ,,właściwie nic mnie nie obchodziło poza rzeżbą” Ale był przy tym wielkim patriotą –kiedy powstawały Legiony, oddał na nie cały swój aktualny majątek. „Ja jeszcze zdążę zarobić na siebie i dzieci” – powiedział. Wiele poświęcał pracy pedagogicznej – napisał książkę „Gawędy z uczniami”, w której czytamy: „Obłuda i kłamstwo nigdy nie zdołają pokonać prawdy” Był wierny prawdzie i za swoje przekonania ponosił wielką cenę. Trudno w jego życiu szukać skandali czy barwnych anegdot. Ale był otoczony prawdziwą przyjaźnią i szacunkiem wielu artystów, o czym mogłam się przekonać zostawszy studentką Akademi Sztuk Pięknych. Wielu moich profesorów pamiętało Laszczkę z czasów swoich studiów i okazywali mi zawsze sympatię, a dziadka wspominali z najwyższym uznaniem. Całe życie czegoś się uczył – nawet w starszym wieku nie zaniedbywał nauki języków, czytają po angielsku i francusku.

3. Profesor Konstanty Laszczka urodził się w naszej okolicy, chodził do szkoły. Swoje życie jednak spędził w Warszawie i Krakowie. Czy jest Pani znana jakaś inna szkoła, która nosi jego imię?

          Nie, nie ma takiej drugiej szkoły. To dzięki przyjaźni dziadka ze śp. dyr. Janem Zychem i jego staraniom –szkoła przybrała takie imię. A w Krakowie jest ulica K. Laszczki i – mam nadzieję –będzie też w Warszawie.

4. Czy przetrwał w rodzinie artysty i jak jest wykorzystywany talent artystyczny przez potomków naszego Patrona.

          Z dzieci artysty najbardziej uzdolniony był wuj Bogdan –został architektem, ale też malował. Kiedy w czasie I wojny światowej dziadek z dziećmi mieszkał w Wiedniu – wuj zajmował się wraz z rodzeństwem wydawaniem Gazetki domowej, której mam kilka egzemplarzy i podziwiam wspaniałe rysunki. W następnym pokoleniu – to ja ukończyłam wydział malarstwa i grafiki na Akademii Sztuk Pięknych. Mam wiele realizacji malarstwa ściennego. mozaiki, a także zajmowałam się ilustracją książkową. Prowadziłam też Studio Artystyczne dla dzieci i młodzieży – bardzo lubię współpracować z młodymi. Od ośmiu lat jestem radną – obecnie przewodniczącą Komisji Oświaty i Kultury, co bardzo absorbuje mnie czasowo – ale także służy sprawom sztuki – choć w innym zakresie. Mój brat Krzysztof jest reżyserem filmowym - zapewne talent artystyczny jest mu także potrzebny. A w następnym pokoleniu - mój syn, Janek ukończył Akademie Sztuk Pięknych – Wydział konserwacji dzieł sztuki.

5. Jak Pani odbiera fakt, że w okolicy urodzenia prof. Konstantego Laszczki jest szkoła nosząca Jego imię? Czy ma to jakieś znaczenie dla potomków artysty?

          Bardzo duże znaczenie! Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu! Tak samo myśleli nieżyjący synowie i córki artysty. Dlatego wiele rzeźb i pamiątek ofiarowali do powstającego w tym czasie przy szkole Muzeum. Byłam w Dobrem na uroczystości nadania szkole imienia Konstantego Laszczki. To, że dziadek jest patronem waszej szkoły sprawia, iż żyje on w pamięci coraz nowszych pokoleń – nie tylko w salach muzealnych. Kiedy myślę o trudnej drodze, jaką przeszedł wasz patron z niewielkiej szkółki w Dobrem, jaką musiał okazać wytrwałość, jaką biedę potrafił znosić podczas studiów w Paryżu – wierzę, że każdy z was może naśladować go w stawianiu sobie dalekich celów życiowych.

Żródło: Gazetka szkolna "Okienko"